W cieniu prastarych drzew

Rogalin to wieś znajdująca się niedaleko Poznania, którą zna chyba każdy poznaniak i Wielkopolanin. Miejsce te jest wyjątkowo bliskie memu sercu - tutaj i w, położonej kilka kilometrów dalej, wsi Radzewice wiele lat temu, w czasach młodości, spędzałem mnóstwo czasu łowiąc ryby w towarzystwie kolegów z piaskownicy - z kilkoma z nich przyjaźnię się aż po dzień dzisiejszy. To moje ulubione miejsce łowienia ryb i przeżywania radości z obcowania z cudowną przyrodą i pięknymi widokami. Spędzanie wolnego czasu "sam na sam" z wędką w ręku, pośród największego skupiska dębów w Europie, to coś czemu mógłbym oddać się na zawsze. I co najważniejsze - to właśnie tu w neoklasycystycznej kaplicy, wzorowanej na rzymskiej świątyni Maison Carree w Nimes, wziąłem ślub z najbardziej zwariowaną i cudowną kobietą na naszej planecie. A nasze wesele odbyło się w pobliskiej restauracji o nazwie, a jakże, „Pod Dębami”, gdzie bawiliśmy się do białego rana, zdzierając podeszwy wypucowanych na glanc butów w szalonych tańcach… Dobra - sentymenty i wspomnienia trzeba odstawić na bok i do roboty…

   W Rogalinie znajduje się jedna z najbardziej okazałych w Wielkopolsce dworska rezydencja. Wieś zakupił w 1768 roku marszałek koronny, starosta generalny Wielkopolski Kazimierz Raczyński, który zauroczony przyrodą doliny Warty tutaj właśnie postanowił wybudować imponujący dwór, który stał się później jednym z największych ośrodków życia politycznego i kulturalnego w Wielkopolsce. Kazimierz jednak nie był świętoszkiem i swoje za uszami miał. Brał pensję od carycy Katarzyny, nie złożył przysięgi na Konstytucję 3 Maja, a na dodatek przystąpił do konfederacji targowickiej i trzymał z Prusakami, którzy nadali mu nawet tytuł hrabiowski. Trzeba mu jednak oddać, że dobrze traktował ludzi o niższej pozycji i był sprawiedliwy, przez co lubiano go i szanowano.
   Wstyd się przyznać, ale o rodzie Raczyńskich do niedawna wiedziałem niewiele - chyba przez te wagary w szkole, ale dziś lekcje odrobiłem sumiennie i jestem zafascynowany tym, jaki był to wspaniały ród - ród z fantazją. Niemal każdy z rodu Raczyńskich był wielką postacią i mocno zaznaczył się w kulturze i historii Wielkopolski i Polski. Edward Raczyński, wnuk Kazimierza, był najbardziej znany. Człowiek wszechstronnie uzdolniony, dużo pisał, był wydawcą, historykiem, archeologiem, działaczem społecznym, kolekcjonerem i konstruktorem maszyn latających - próbował zbudować szybowiec z trzciny. Edward miał brata Atanazego, który był ambasadorem pruskim w Lizbonie i Madrycie. To właśnie dzięki niemu możemy podziwiać imponującą kolekcję sztuki w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Wspomnę jeszcze o wielkim społeczniku i polityku Rogerze Maurycym, a także o awanturniku i człowieku nieobliczalnym, jakim był Edward Aleksander, w którym kochała się córka Zygmunta Krasińskiego, ale to dzięki niemu Rogalin może szczycić się wspaniałą kolekcją obrazów w galerii rogalińskiej. Ostatnim znanym tego wielkiego rodu, zmarłym w 1993 roku, był Edward Bernard - prezydent RP na uchodźstwie.
   Pałac jest imponujący i polecam go zwiedzić. Obejrzeć można jedną z oficyn, w której znajduje się muzeum wnętrz mieszkalnych oraz powozownię i galerię obrazów, w której znajdują się dzieła malarstwa polskiego i zachodnioeuropejskiego z XIX i XX w. Za pałacem rozciąga się park francuski i sztucznie usypane wzgórze widokowe zwane Parnasem. Tuż za nim znajduje się park angielski ze sławnymi trzema olbrzymimi dębami „Lechem” o obwodzie 930 cm, „Czechem” (810 cm) i „Rusem” (730 cm). Naprzeciwko frontu dworu znajduje się kaplica, o której pisałem we wstępie. W jej podziemiach znajduje się mauzoleum rodu Raczyńskich. Na deser zachęcam do odbycia spaceru po rogalińskich łąkach, na których rosną również okazałe dęby, przypominające bajkowe stwory. Łąki te są przepiękne o każdej porze roku. A jeśli chcielibyście poczuć się jak bohaterowie filmu „Władca pierścienia” to koniecznie musicie wybrać się tam zimą, najlepiej o świcie, przy wschodzie słońca. Wtedy dębowe kolosy wyłaniają się z mlecznej mgły i przypominają straszne potwory.
   Na tych malowniczych terenach w zalewowej dolinie Warty, zachowujących pierwotny charakter, znajduje się wiele starorzeczy, stawków i bagienek, w których żyją różne gatunki ryb.  Jednak starorzecza te słyną najbardziej ze szczupaków, które osiągają czasami rekordowe rozmiary. W tym charakterystycznym krajobrazie łęgów nadwarciańskich żyje około 120 gatunków ptaków z najbardziej charakterystycznymi w scenerii żurawiami i czaplami. Oj zapomniałbym - w „Dąbrowie Rogalińskiej rośnie około 2000 dębów, a w największych z nich żyje bardzo rzadki owad - kozioróg dębosz, także pod ścisłą ochroną. Żerując w tych drzewach niszczy je. Naukowcy mają więc tu nie lada orzech do zgryzienia - co ratować: dęby czy owady?

***

Przeczytaj także  "Requiem dla dębów"

Ostatnio zmienianywtorek, 03 listopad 2015 22:13

Z wykształcenia informatyk, na co dzień zajmuje się prowadzeniem sklepu wędkarskiego. Uwielbia kontakt z przyrodą. Wędkuje, chodzi po łąkach, lasach i obserwuje naturę. Dzięki dużej cierpliwości i wrażliwości, dostrzega to co umyka innym. Swoje niezwykłe spotkania z przyrodą - z dużym powodzeniem - zatrzymuje w fotograficznym kadrze. Wspaniały gawędziarz. Chętnie dzieli się swoją wiedzą, doświadczeniem i wrażeniami na łamach poznańskiego pisma "Tu Naramowice", ogólnopolskiego czasopisma "Poznaj Swój Kraj" oraz na portalu wielkopolska-country.pl, zarażając innych swoją przyrodniczą i turystyczną pasją.

Skomentuj

Powrót na górę
Nasz portal wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies w zakresie odpowiadającym konfiguracji Twojej przeglądarki. Więcej o naszej Polityce prywatności