"Tych miasteczek nie ma już", czyli z nostalgią o Stawiszynie

Przy drodze z Kalisza do Konina, położone jest małe miasteczko - Stawiszyn. Przymiotnik "małe" jest w tym przypadku szczególnie uzasadniony, gdyż powierzchnia Stawiszyna wynosi tylko 99 ha, czyniąc go najmniejszym obszarowo miastem w Polsce.

   Historycznie miejscowość wzmiankowano w XIII wieku, kiedy Stawiszynowi nadano prawa miejskie. Największy rozkwit miasta przypadł w latach panowania Kazimierza Wielkiego. W tym czasie pobudowano zamek oraz otoczono miasto murem obronnym, kształtując ostatecznie zabudowę miejską.Miasto straciło znaczenie gospodarcze po najeździe szwedzkim, a po upadku powstania styczniowego utraciło prawa miejskie, odzyskując je dopiero w roku 1919.
   Nad miasteczkiem górują dwie wieże kościelne - jedna kościoła katolickiego św. Bartłomieja z XIV w i druga zboru ewangelickiego z lat 1785-1788, położonego w miejscu dawnego zamku. Niestety ten drugi obiekt niszczeje bezpowrotnie wraz z oryginalnym wyposażeniem, między innymi zabytkowymi organami.
   Kiedy znajdziemy się w tym mieście i zrobimy parę kroków, uderzy nas niesamowite wrażenie, jak byśmy odbywali podróż w czasie. Nie pochodzi ono od wspomnianych zabytkowych kościołów, czy innych pojedynczych zabytków. Wynika natomiast z widoku tych najskromniejszych drewnianych domów dawnych mieszkańców, a zachowanych i zamieszkanych do dzisiaj. Dopełnieniem staje się unikalny średniowieczny plan zabudowy, w którym proste ciągi zwieńczono łukowato wytyczonymi uliczkami. 
   Przechadzając się ulicami: Zamurną czy Targową możemy obejrzeć te stare domostwa, ich charakterystyczną budowę, zróżnicowanie detalu i kolorystyki. Są tu też budynki murowane, powstałe po 1900 roku, kiedy to pożar strawił 30 procent zabudowy drewnianej. Do ich budowy wykorzystano wówczas materiały z rozbiórki murów obronnych. W tym niesamowitym klimacie, jakże łatwo o podążenie ścieżkami wyobraźni do minionego czasu i ujrzenie zakrzątanych w okowach codzienności dawnych mieszkańców, a była to społeczność wielowyznaniowa i wielokulturowa. Autorzy wydanego w 1883 roku "Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich" we wpisie poświęconym Stawiszynowi podawali: "140 domów, 1924 mieszkańców, w tej liczbie 238 protestantów, 4 prawosławnych, 609 Żydów.
   Wychodząc ze zwartej zabudowy na drogę konińską dochodzimy do oddalonego od centrum miasta starego cmentarza ewangelickiego, należącego do parafii ewangelicko-augsburskiej w Kaliszu, założonej w 1795 r. Pomimo zniszczeń zachowało się tutaj wiele zabytkowych nagrobków, często sygnowanych nazwami zakładów kamieniarskich. Po czasach zawieruchy wojennej i późniejszego bagatelizowania "tego typu miejsc", obecnie cmentarz ewangelicki stanowi dla mieszkańców historyczną spuściznę i zda się trwać w spokoju jak przystało na miejsce wiecznego spoczynku.
   Kierując się na wschód w kierunku miejscowości Petryki, we wsi Kiączyn Stary, położony jest cmentarz dawnej gminy żydowskiej, w obrębie którego zachowało się trzydzieści dziewięć macew w różnym stanie oraz pozostałości muru dawniej otaczającego teren cmentarza. Zachowane nagrobki to macewy o tradycyjnym kształcie stylizowanej steli, w wielu przypadkach bogato zdobione ornamentami o motywach roślinnych. Cmentarzem opiekują się druhowie z 1 Stawiszyńskiej Drużyny Harcerzy imienia Króla Jana III Sobieskiego, pod komendą drużynowego Pana Jerzego Bronisława Widerskiego - znanego miejscowego społecznika, który przyczynił się także do ocalenia cmentarza ewangelickiego. Zdjęcia macew można zobaczyć na stronie: http://www.eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=312&t=17847
   Mieszkańców Stawiszyna pochodzenia żydowskiego spotkał straszny los w czasie okupacji niemieckiej. W styczniu 1940 roku część z nich naziści deportowali do Kalisza, pozostałych w dniu 12 lutego 1940 roku wywieziono do getta w Koźminku. Większość stawiszyńskich Żydów zginęła w 1942 roku w obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem.
   Będąc w Kiączynie Starym warto przejechać kilka kilometrów do miejscowości Petryki, gdzie można zobaczyć pałac z XIX wieku i zabudowania folwarczne oraz tory szlaku kolejki wąskotorowej Opatówek-Zbiersk powstałej w 1914 roku. Wracając do Stawiszyna u zbiegu ulic Konińskiej i Zamurnej zwróćmy jeszcze uwagę na budynek starej słodowni, stanowiący przykład dawnego budownictwa przemysłowego, dziś stojący niezagospodarowany.
   Myślę, że już nie trzeba tłumaczyć przewrotnego tytułu, zaczerpniętego z piosenki Leopolda Kozłowskiego (muzyka) i Wojciecha Młynarskiego (słowa) "Tak malował pan Chagall"śpiewanej m.in. przez Annę Frankowską i choć odnosi się ona tylko do jednej społeczności, a na dodatek zawiera kontekst polityczny, to warto jej posłuchać, by wspomnieć nie tylko wtedy, kiedy będziemy przechadzać się Stawiszyńskimi uliczkami.

Warto przeczytać wywiady z Jerzym Widerskim, społecznikiem ze Stawiszyna:


http://historia-nieznana.blogspot.com/2016/12/cmentarz-ewangelicki-ratujac-pamiec_14.html

http://cmentarzeewangelickie-lodzkie.kylos.pl/rp_wywiad_jwiderski.php?mn=wywiady

http://stawiszyn.pl/strona/naszagmina/zasluzeni-dla-gminy-i-miasta-stawiszyn/pan-jerzy-bronislaw-widerski/

Ostatnio zmienianyniedziela, 03 grudzień 2017 22:39
  • Oceń ten artykuł
    (0 głosów)
  • Dział: Artykuły
  • Czytany 79 razy

Absolwent Politechniki Poznańskiej, pracuje w branży motoryzacyjnej. Już jako dziecko lubił przyrodę oraz podmiejskie klimaty. Wiele czasu spędzał na włóczędze po polach i leśnych duktach Puszczy Zielonki. Z ciekawością zwiedzał także wielkopolskie pałace i dwory. Z fotografią zetknął się już w dzieciństwie. Zawsze fascynowała go jej magia - obietnica podroży w czasie i przestrzeni. Dopiero jednak od niedawna zajął się fotografią bardziej świadomie. Wciąż lubi odkrywać Wielkopolskę. Uchwyconymi w obiektywie obrazami oraz osobistymi wrażeniami ze swoich małych podróży dzieli się na łamach portalu www.wielkopolska-country.pl.

Skomentuj

Powrót na górę