Felietony (22)

Skrzetuski - bohater romantyczny czy hultaj i ladaco?

Leżę tak w domu w łóżku „powalony” ciężką chorobą zwaną przeziębieniem, a wiadomo jak mężczyźni przechodzą ten straszny stan - po prostu umieramy i lepiej nie wchodzić nam wtedy w drogę, no chyba, że z gorącą herbatą z miodem i cytryną. No, więc leżę tak sobie, umieram z cierpienia i nudy i myślę, o czym tu napisać dla mojego ulubionego portalu wielkopolska-country.pl. Przewertowałem swoją prywatną biblioteczkę i znalazłem kilka ciekawych książek o sławnych Wielkopolanach. Otworzyłem niedbale książkę i natknąłem się na rozdział o Skrzetuskim - bohaterze sienkiewiczowskim z powieści „Ogniem i mieczem”, którą zna każdy Polak. Ponieważ kilka lat temu byłem w miejscowości Rożnowo, w której się ów bohater  urodził, już w myślach układał mi się nowy artykuł na jego temat właśnie.

Czytaj dalej...

Wielkopolska zbójecka

Gdy wpadła w moje ciekawskie „łapska” książka Józefa Pieprzyka o hultajach i zbójach wielkopolskich ("Wielkopolscy zacni i nicponie) obudził się we mnie dawny i zapomniany  chłopięcy zew do awanturniczego trybu życia, chłopięcy pęd do przeżycia pirackiej czy zbójnickiej przygody, do poszukiwania skarbów. Myślałem, że w Wielkopolsce zbójnictwem nie parały się nawet największe szelmy - że to raczej tylko domena górali, Ślązaków czy ludności dalekich polskich wschodnich kresów. Myliłem się bardzo i w sumie dobrze, bo jest o czym pisać i będzie można przekazać lokalne legendy dalej. No i najważniejsze - mam nadzieję, że marzenie z dzieciństwa w końcu się spełni i zostanę zbójem, chociaż tu na papierze w kratkę i na Waszych monitorach. Kolorowo i romantycznie jak to bywa w opowieściach i legendach jednak nie było. Było krwawo, ponuro i przerażająco.

Czytaj dalej...

Dworki i ciekawe miejsca ziemi kiszkowskiej

Nareszcie urlop, nareszcie kilka dni wolnego! Cóż, co prawda pogoda kiepska, ale zawsze można zaplanować ciekawą wycieczkę po naszej ukochanej Wielkopolsce. Uwielbiam "klimaty" naszych starych dworków. Ciekawi mnie ich historia, ich losy i życie ludzi kiedyś w nich mieszkających. A że dodatkowo kilka dni wcześniej wygrzebałem, gdzieś na dolnej półce w bibliotece, zakurzoną książkę o historii ziemi kiszkowskiej postanowiłem wybrać się w te właśnie okolice, po to by zobaczyć owe interesujące obiekty na własne oczy i podzielić się wrażeniami na portalu. Zabieram Was tam dziś ze sobą w nadziei, że postanowicie kiedyś wybrać się tam sami. Naprawdę warto, bo krajobraz piękny, zabytki ciekawe, ludzie przemili i uczynni.

Czytaj dalej...

"Literacka Wielkopolska" cz. 9 - Kaliska młodość Marii Konopnickiej

Jedną z pisarek, która najściślej bywa wiązana z Kaliszem jest autorka "Roty". O jej pobycie w mieście świadczy nie tylko tablica pamiątkowa na jednym z domów przy Placu Kilińskiego, lecz także okazały pomnik przedstawiający Marię Konopnicką w otoczeniu dzieci, jaki znajduje się u zbiegu ulic Legionów i Nowy Świat. Kaliszanie darzą pisarkę wielką estymą, zdawać by się mogło, iż mieszkała tu ona długo i że to właśnie tu powstały wszystkim znane opowieści o Sierotce Marysi i krasnoludkach. Niestety - było zupełnie inaczej.

Czytaj dalej...

W cieniu prastarych drzew

Rogalin to wieś znajdująca się niedaleko Poznania, którą zna chyba każdy poznaniak i Wielkopolanin. Miejsce te jest wyjątkowo bliskie memu sercu - tutaj i w, położonej kilka kilometrów dalej, wsi Radzewice wiele lat temu, w czasach młodości, spędzałem mnóstwo czasu łowiąc ryby w towarzystwie kolegów z piaskownicy - z kilkoma z nich przyjaźnię się aż po dzień dzisiejszy. To moje ulubione miejsce łowienia ryb i przeżywania radości z obcowania z cudowną przyrodą i pięknymi widokami. Spędzanie wolnego czasu "sam na sam" z wędką w ręku, pośród największego skupiska dębów w Europie, to coś czemu mógłbym oddać się na zawsze. I co najważniejsze - to właśnie tu w neoklasycystycznej kaplicy, wzorowanej na rzymskiej świątyni Maison Carree w Nimes, wziąłem ślub z najbardziej zwariowaną i cudowną kobietą na naszej planecie. A nasze wesele odbyło się w pobliskiej restauracji o nazwie, a jakże, „Pod Dębami”, gdzie bawiliśmy się do białego rana, zdzierając podeszwy wypucowanych na glanc butów w szalonych tańcach… Dobra - sentymenty i wspomnienia trzeba odstawić na bok i do roboty…

Czytaj dalej...

Na rykowisku

O godzinie 5.00 drażniący dzwonek alarmowy w telefonie wyrywa mnie ze snu. Natychmiast włączam tzw. „drzemkę” i oczywiście zasypiam, aż żona - z uzasadnionymi pretensjami - budzi mnie tym razem skutecznie: - „Człowieku dajże nam spać”! Tak delikatnie nie było, ale wiecie - cenzura. Patrzę na zegarek a tu już 6.00 - trochę późno. Chyba już czas wybrać się na jakiś pchli targ i kupić sobie stary, ale porządny budzik - taki, jaki miałem kiedyś, bo tylko ten potrafił mnie postawić na nogi. Wypijam szybką kawę, zakładam kalosze, nieprzemakalne spodnie, polar, aparat na szyję i pędzę do lasu. Celem dzisiejszego spaceru jest ogromna i przepiękna leśna polana.

Czytaj dalej...

Wełna - dzika rzeka

W tym roku odkryłem uroki rzeki Wełny, właściwie jej kilku odcinków w okolicach Obornik. Co prawda bywałem na tej rzece wiele lat temu, ale albo nie za bardzo ją pamiętałem, albo w młodości nie byłem może taki wrażliwy na jej piękno. Aż wierzyć się nie chce, że mieszkając w dużej aglomeracji nie zdawałem sobie sprawy z tego, że kilkanaście kilometrów od miasta znajduje się cudowne, dzikie i tajemnicze miejsce.

Czytaj dalej...

"Literacka Wielkopolska" cz. 8 - "Nigdy bym nie uwierzyła, gdybym się nie urodziła" - Kórnicka zagadka literacka

Była taka poetka, która - choć poczęta w Kuźnicach - urodziła się w Kórniku (no, prawie). Kto zgadł? To podpowiem dalej: Była taka poetka, która napisała słynny wiersz o kocie, a potem dostała Nagrodę Nobla? Kto zgadł? Wszyscy zgadli? Brawo. To Wisława Szymborska. W nagrodę za tak pięknie rozwiązaną zagadkę opowiem dzisiaj gawędę o Wisławie Szymborskiej i jej związkach z Wielkopolską.

Czytaj dalej...

"Literacka Wielkopolska" cz. 7 - Wierzeniczyć wierzenicznie w Wierzenicy - oto prawdziwe wierzeniczenia!

Zanim przyznam się do czegoś zupełnie nie na miejscu, napiszę, że dziś będzie o Zygmuncie Krasińskim. Tym samym, którego Bieńczyk nazwał "czarnym człowiekiem", tym samym, któremu przypisał jedną z najbardziej depresyjnych i melancholicznych osobowości, jaka kiedykolwiek wstąpiła w ciało literata - nie bez racji. Bezbrzeżne to cierpienie, dla szarego człowieka dziwne tym bardziej, iż dotyczy magnata, dziedzica jednej z większych fortun ordynackich (jakże wspaniałe ucieleśnienie maksymy: "Pieniądze szczęścia nie dają"), jest wielką wartością życia Krasińskiego, dla mnie - wartością jedyną. Przyznać się muszę bowiem, że Zygmunta nie cenię, uważam go - podobnie jak Bursa - za "przyczepionego na siłę" do Trójcy Wieszczów, więc pewnie spadną na moją głowę gromy ze strony moich Szanownych Kolegów Literaturoznawców. "Niechta...", jak mawiają u mnie na wsi, przeżyję.

Czytaj dalej...
Subscribe to this RSS feed