Przypadkowy pensjonat

Wziął butelkę wody mineralnej, nóż, pałatkę i wyszedł z domu. Bynajmniej nie zamierzał wracać tego dnia. Taki właśnie jest Stefan Szczepski. Trochę biznesmen, trochę podróżnik i wagabunda, którego od czasu do czasu ciągnie w świat. Wyruszył właśnie na samotną wędrówkę po Puszczy Noteckiej, ale z tej samotności i leśnej ciszy wyrwał go dźwięk komórki.
- Czy możemy przyjechać do pana za dwa tygodnie? Ma pan wolne pokoje? - usłyszał w słuchawce.
To byli pierwsi jego goście. Zupełnie zapomniał, że jakiś czas temu dał ogłoszenie o swoim pensjonacie.

czytaj dalej...

Gogolewo - wieś moich lat dziecinnych...

Kiedy mijam kościół w Nieparcie, czuję lekkie ukłucie w sercu. Jeszcze niespełna trzy kilometry piękną aleją wzdłuż czerwonych buków, klonów, jaworów i jarzębiny. Wreszcie zatrzymuję się przed bramą. Obok zielona tablica z napisem „Stadnina koni Pępowo.” Spoglądam w głąb kasztanowej alei. W oddali jaśnieją mury gogolewskiego pałacu. Jestem na miejscu.

czytaj dalej...
Subscribe to this RSS feed