Sławomir Fedorowicz: Szwendałem się po peronie i tak to się zaczęło

Ze Sławomirem Fedorowiczem, miłośnikiem kolejnictwa, rozmawia Izabela Wielicka.

Pracuje Pan na kolei prowadząc kasę biletową na dworcu we Wschowie. Jednak kolej to nie tylko Pana praca, to przede wszystkim wielka i szalona pasja. Jak zaczęło się Pana zainteresowanie koleją?
- Praca na stacji Wschowa to już historia. Firmę musiałem zlikwidować, gdyż Przewozy Regionalne zawiesiły tam kursy pociągów. Trudno sprzedawać bilety kolejowe na martwym peronie - bez pasażerów! Zainteresowanie koleją rozwijało się powoli przez lata, wcale tego nie planowałem. Po prostu mama pracowała na kolei, a ja szwendałem się po peronie na stacji na której pracowała… i tak to się zaczęło.

Od lat kolekcjonuje Pan bilety kolejowe. Ile ich Pan już posiada?
Bilety kolejowe kolekcjonuję od 20 lat. Posiadam ich już ponad 32 000 sztuk.

Które są dla Pana najcenniejsze?
Wszystkie. A tak na serio to trudno określić. Może niemiecki bilet ze stacji Sieniawa Żarska, na którym z drugiej strony czyjaś ręka wykreśliła piórem bilet w relacji Wałbrzych - Kraków przez Wrocław, Oppeln, Katowice...

W wielkopolskiej wsi Chrzypsko Wielkie jest nieczynny dworzec kolejowy, który jak wiele innych w Polsce niszczeje. Uparł się Pan, by ocalić ten budynek i urządzić w nim Muzeum Historii Linii Kolejowych. Takich opuszczonych stacyjek jest sporo, dlaczego akurat upatrzył Pan sobie dworzec w Chrzypsku? To trochę daleko od Pana miejsca zamieszkania. Mieszka Pan we Wschowie, prawda?
- Mieszkam w Zielonej Górze. We Wschowie, w związku z likwidacją firmy, nie miało to już sensu. Do Chrzypska mam nadal ponad 100 km. A dlaczego ten dworzec? To proste - bardzo zwracam uwagę na architekturę. Głównie na fakt, czy taki obiekt był przebudowywany po roku 1945. Ten w Chrzypsku nie był i dlatego jest bardzo cenny pod względem historycznym.

Stara się Pan o wykupienie budynku od PKP, ale podobno spotyka się Pan z pewnymi trudnościami? Czy PKP ma inne plany związane ze stacją?
Obecnie już nie staram się o wykupienie tego dworca od PKP. Stwierdziłem, że tam nie ma osób z którymi by można  na poważnie porozmawiać. Są tylko urzędnicy, którzy nie mają żadnej pasji. Czekam na to co dalej z dworcem się stanie. Może w końcu go przejmie gmina i, być może wtedy, rozpocznę negocjacje z gminą, lub poczekam na ich ruch w moją stronę. Wprawdzie nie jestem specjalnym partnerem dla władzy, ale już sam fakt, że chciałbym zrobić coś dla ludzi jest cenny w tej sytuacji.

Ile wart jest budynek stacji? Ma Pan środki na wykupienie go, czy zamierza się Pan starać o jakieś dofinansowanie ?
Budynek stacji, tej i innych, jest warty tyle ile ktoś zechce za niego zapłacić. Osobiście uważam, że PKP powinno oddawać je za darmo i nawet dopłacać osobom, które w ogóle chcą zająć się tym majątkiem, gdyż obecny właściciel opiekuje się tymi obiektami jak bocian żabą! Oczywiście jest to wołanie na puszczy, gdyż firma PKP musi koniecznie zarobić, ale z powodu wysokich cen, prawie nie mają klientów na prowincji. Na wykupienie środki mam zabezpieczone, a na remont nie. Wszelkie rozmowy o dofinansowanie zaczynają się od pierwszego pytania: „Czy jesteś właścicielem?”

Proszę powiedzieć o Pana wizji muzeum. Jak Pan je sobie wyobraża? Jakie eksponaty chciałby Pan w nim pokazać?
Wizję bardzo ciężko określić. Chciałbym po prostu taki budynek urządzić tak, żeby wyglądał jak dawniej, czyli wszystko musi być na swoim miejscu - kasa w kasie, a ławki dla podróżnych na poczekalni. Eksponatów mam tyle, że mógłbym obdzielić kilka dworców.

Czy gdyby udało się Panu zrealizować swój plan, byłby Pan skłonny przeprowadzić się do Chrzypska i zamieszkać w budynku dworca? A jeśli tak, to co na to Pana żona, jeśli ją Pan posiada oczywiście?
- Oczywiście, że bym się przeprowadził, gdyż dojazdy to dosyć kłopotliwa i kosztowna rzecz. Ale wtedy musiałbym przenieść firmę w nowe miejsce, co mogłoby ją doprowadzić do upadku. Wiadomo nowi klienci i w ogóle… Więc chyba bym ostatecznie wybrał mieszkanie w dwóch miejscach naraz. Przy mojej pasji nie ma miejsca na żonę. Już nad tym myślałem, chyba... żeby trafiła się taka sama wariatka jak ja!

Mimo, że wszystko jest jeszcze na etapie marzeń i planów, klucz do dworca jest w Pana rękach. Jest Pan tymczasowym opiekunem budynku?
Tak. Klucze trafiły do mnie przypadkiem. Choć obecnie opiekuję się budynkiem nielegalnie, to gdyby jednak zajął go ktoś inny - musi zwrócić się do mnie po ich odbiór. A ja się poważnie zastanowię, czy przekazać klucze, które mają już 107 lat. Na razie jednak płacę tam za prąd, sprzątam i zabezpieczam obiekt, więc ich potrzebuję. Przyznam jednak, że jestem ciekawy jak ta informacja trafiła na forum publiczne.

Prowadzi Pan również projekt „Śródjeziorna Kolej Drezynowa”. Proszę opowiedzieć o tym przedsięwzięciu.
To dłuższa historia. Ma ona jednak ścisły związek z dworcem, gdyż trudno prowadzić taką działalność, nie mając stałej bazy dla drezyn. Jeśli zdobędę prawo własności budynku, to rozwinę projekt, jeśli nie - to zabiorę zabawki… A władzom samorządowym proponuję zacząć ruchy w kierunku wpisania linii Szamotuły - Międzychód do rejestru zabytków. Oczywiście jeśli jeszcze komuś na tym zależy, bo pewnego dnia wkroczy firma złomiarska i nic nie zostanie z pięknej linii. A w kretyństwa o ścieżkach rowerowych, biegnących po wysokich nasypach to niech wierzą wyborcy… po linii zostanie tylko zakrzaczony szlak, a nie żadna ścieżka rowerowa!

Projekt utworzenia muzeum w dawnym dworcu wydaje się być bardzo trafiony. Choć Chrzypsko nie jest dużą miejscowością, jednak ze względu na walory turystyczne przyjeżdża tu sporo letników i turystów. Muzeum byłoby dodatkową atrakcją dla odwiedzających to miejsce. Życzę Panu, aby Pana marzenie wkrótce się spełniło. A naszych czytelników zachęcamy do śledzenia tego, co dzieje się w starym dworcu w Chrzypsku Wielkim na Pana stronie internetowej Muzeum Historii Linii Kolejowych Chrzypsko Wielkie.

Ostatnio zmienianyniedziela, 19 luty 2017 20:59
  • Oceń ten artykuł
    (2 głosów)
  • Dział: Rozmowy
  • Czytany 11117 razy

1 Komentarz

  • obw

    obw

    Link do komentarza wtorek, 14, październik 2014 17:17

    Jak ktoś ma coś nielegalnie, to jest złodziejem w Chrzypsku a nie miłośnikiem. Co to za stwierdzenia, że mam nielegalnie klucze, ale ich nie oddam? Tym się policja powinna zainteresować!

Skomentuj

Powrót na górę