Wiesława Pyrcz: Dzieci są najwspanialszym audytorium

Z Wiesławą Pyrcz, artystką, autorką książek dla dzieci, rozmawia Izabela Wielicka.

Jest Pani w tej chwili na emeryturze, ale wiele lat pracowała Pani w szkole jako bibliotekarz. Miała więc Pani na co dzień kontakt z dziećmi i książkami. Czy właśnie praca skłoniła Panią do pisania własnych książek dla dzieci?
- Całe moje życie zawodowe było związane z oświatą. 21 lat przepracowałam na stanowisku nauczyciela bibliotekarza w Zespole Szkół im. Władysława St. Reymonta w Starej Łubiance, w gminie Szydłowo w powiecie pilskim. Szkoła ta liczy 290 uczniów z 14 wsi. Oprócz pracy bibliotekarskiej zajmowałam się promocją zdrowia dzieci i młodzieży, odnosząc znaczące sukcesy. Byłam autorką i koordynatorem ciekawych projektów zdrowotnych i edukacyjnych. Jednym z nich był projekt „Szkoła zdrowego uśmiechu”, który w 2003 roku zdobył III miejsce w konkursie ogólnopolskim. Szkoła była również laureatem IV i V edycji Ogólnopolskiego Programu Grantowego Danone „Masz pomysł? Podziel się posiłkiem!” Projekt ten został wysoko oceniony przez kapitułę konkursu, a otrzymane nagrody przeznaczone zostały na dożywianie uczniów, doposażenie stołówki oraz zakup pomocy dydaktycznych. Byłam również autorką szkolnego programu pt. „Życie bez nałogu”. Łącząc pracę biblioteczną z promocją zdrowia, zorganizowałam w szkole Powiatową Konferencję Metodyczną dla nauczycieli pt. „Rola biblioteki w realizacji Środowiskowego Programu Wychowania zdrowotnego”. Osiągnięcia z zakresu realizowanej tematyki zdrowotnej prezentowałam dwukrotnie podczas Targów Edukacyjnych Libra w Pile oraz powiatowej konferencji z okazji Światowego Dnia Zdrowia. Wspólnie z pedagogiem szkolnym Kamilą Olszewską, prowadziłam szkolne kółko kulinarne „Podróże ze smakiem”, podczas których uczniowie przyrządzali potrawy regionalne z Polski i innych krajów. Niektórymi działaniami objęci byli również rodzice. W ostatnim roku swojej pracy realizowałam program autorski pt. „Ryby mają głos” współfinansowany przez Nadnotecką Grupę Rybacką.
Byłam także pomysłodawczynią i współorganizatorką cyklicznej imprezy o zasięgu gminnym pt. „Tradycje i obrzędowość wsi polskiej” oraz inicjatorką utworzenia w szkole Izby Tradycji Ludowych. W naszej szkole odbywały się pokazy kiszenia kapusty, wypieku chleba na zakwasie, wyrobu masła i twarogu domowym sposobem. Inicjatywy były jedną z form realizacji tematyki związanej z edukacją regionalną i dziedzictwem kulturowym w regionie.
   Wielu przedsięwzięciom towarzyszyły wystawy różnych wydawnictw, które były okazją do prezentacji zasobów bibliotecznych w określonym zakresie tematycznym.
   Pragnę dodać, że realizacja przedstawionych projektów poparta była współpracą wielu nauczycieli. Co ważne, działania te integrowały szkołę ze środowiskiem lokalnym oraz wieloma instytucjami i organizacjami, jak: miejscowy Klub Seniora Wrzos, Gminna Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Szydłowie, Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Pile, Referat Oświaty i Kultury Urzędu Gminy w Szydłowie oraz firmy i zakłady usługowe, które wspierały nas materialnie i finansowo.

Pani książki mówią o rzeczach, które otaczają dzieci na co dzień. Dziś nowe technologie zawojowały świat, również świat rozrywki i zabawy. Zabawki naszych dzieci, w porównaniu do tych naszych z dzieciństwa, wydają się kosmiczne. A jednak, niezmiennie od stuleci, każde dziecko na całym świecie kładzie się spać z pluszowym misiem pod pachą. Fenomen pluszowego misia wciąż trwa. Jemu właśnie poświęciła Pani książkę „O misiach i niedźwiadkach”.
- U schyłku pracy zawodowej zdarzyło mi się coś tak pięknego, jak pisanie wierszy dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Właśnie praca z dziećmi oraz zainteresowania i zamiłowania przyrodnicze stały się inspiracją do mojej twórczości literackiej. Na początku pisałam do szuflady. Później stwierdziłam, że jeżeli nie wydam książki, to nigdy one nie trafią do najmłodszych odbiorców. Dzieci już znały moje wiersze przed ich wydaniem. Chętnie czytały je i recytowały. Największą jednak przyjemność sprawiłam swoim czytelnikom, wydając pierwszą, a następnie kolejne książki.
   Jedną z książek zatytułowałam „O misiach i o niedźwiadkach”. Pierwsza część tej książki poświęcona jest misiom pluszowym, a druga niedźwiadkom żyjącym na łonie natury. Inspiracją do napisania tej książki były zabawy moich córek z okresu wczesnego dzieciństwa. Spośród wielu zabawek, znajdujących się w ich pokoju, bardzo często sięgały po misie. Właśnie wiersz pt. „Misiowa wystawa” mówi o tym, jak to córka Dorotka bawiła się misiami. Zdarzało się także, że dzieci przychodziły do szkoły z misiami i spacerowały z nimi w czasie przerw, a najmłodsze przedszkolaki tuliły je do siebie podczas leżakowania. Takie zachowania dzieci świadczą, że miś pluszowy ma szczególne znaczenie w życiu dziecka. Jest symbolem dzieciństwa. Jest on nie tylko towarzyszem zabaw, ale często zapewnia dziecku
poczucie bezpieczeństwa oraz pełni funkcję terapeutyczną. Pozwolę sobie zacytować fragment wiersza „Misiowe święto”:

Miś, to jest przyjaciel dzieci,
Jak również kolega,
Rozweseli i pomoże
Gdy im coś dolega…

   Jako że w jednym z wierszy opisany jest Miś Uszatek, postanowiłam kupić tego właśnie misia i zawsze towarzyszy mi podczas spotkań z dziećmi.

W szkole realizowała Pani wiele projektów edukacyjnych, związanych z promocją zdrowia i ekologii. Teraz kontynuuje Pani te działania jako pisarka?
   Część mojej pracy stanowiło opracowanie i realizacja ciekawych projektów i programów zdrowotnych. Sprawiało mi to wielką przyjemność. Właśnie na podstawie obserwacji zachowań zdrowotnych uczniów powstała pierwsza książka pt. „Recepta na zdrowie”. Zawiera ona zbiór twórczych porad i wskazówek adresowanych do najmłodszych czytelników, mówiących o tym, co należy robić, aby być zdrowym. Obecnie podczas spotkań z dziećmi, czytając im swoje wiersze nadal promuję zdrowy styl życia.
   Na podstawie moich zainteresowań i zamiłowań przyrodniczych zrodziła się książka pt. „Wiersze, które uczą przyrody”. Książka ta ułatwia dzieciom poznanie i umiłowanie otaczającej je przyrody. Uwrażliwia na piękno oraz uczy jak ją chronić i szanować.

Przyroda jest dla Pani bardzo ważna. Ma Pani też własny ogród w Dolaszewie. Jak on wygląda?
- Tak się złożyło, że zarówno dzieciństwo jak i okres dorastania spędziłam w Srebrnej Górze - wsi w powiecie wągrowieckim. Nadal żyję na wsi, w otoczeniu pięknej przyrody. Mieszkam w Dolaszewie. Mam duży, półhektarowy ogród. Podzielony jest na cztery części. Cześć przydomową stanowią rabaty kwiatowe, krzewy ozdobne oraz niewielki zbiornik wodny. Mam tu także winnicę, sad oraz część warzywną. Niezwykłą ozdobę ogrodu stanowi lasek z małą polanką w środku, na której znajduje się palenisko i miejsce na biesiadowanie. Za laskiem znajduje się kawałek łąki. W tym niedużym lasku jesienią można znaleźć grzyby, a przez cały rok schronienie mają ptaki, którymi oboje z mężem bardzo się interesujemy, a zimą dokarmiamy. Potem, w podziękowaniu, możemy słuchać pięknych ptasich koncertów. Mąż samodzielnie wykonuje domki lęgowe. Bardzo często można u nas spotkać wiewiórki i jeże. Cały ogród jest wytworem własnej aranżacji. Oboje z mężem dużo czasu spędzamy przy pracach pielęgnacyjnych i utrzymaniu go w należytym stanie. Właśnie ogród stanowi naszą wspólną pasję.

Przyroda inspiruje Panią także do pracy twórczej. Z papieru i bibuły wyczarowuje Pani piękne kwiaty i wycinanki. Gdzie się Pani nauczyła tej sztuki?
   Przyroda inspiruje mnie nie tylko do pisania wierszy, ale także do rękodzieła ludowego. Z bibuły wykonuję różne kwiaty oraz wycinanki z motywem kogucika. Na prezentację swojego rękodzieła jestem zapraszana do Muzeum Kultury Ludowej w Osieku, szkół i przedszkoli, bibliotek oraz na imprezy typu dożynki czy sołtysówka. Zainteresowania tego rodzaju twórczością wynikają z kierunku studiów, jakie ukończyłam. Jestem absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy (obecnie Uniwersytet Kazimierza Wielkiego). Tam ukończyłam studia pedagogiczne w zakresie pracy kulturalno-oświatowej. Mieszkając na Pałukach, regionie o bardzo bogatych tradycjach ludowych, miałam możliwość kontaktu z twórcami ludowymi i poznania ich sztuki i rękodzieła. Obecnie ciągle doskonalę swoje umiejętności i powiększam o coraz to nowe wyroby i wzory. Wykonanie kwiatów i wycinanek sprawia mi przyjemność i jest źródłem relaksu. Jako, że jestem poetką, to o moich kwiatach napisałam wiersz pt. „Bibułkowe kwiaty”.

Wróćmy do książek. Pani publikacje są bardzo starannie opracowane pod względem edytorskim. Mają też bardzo piękne ilustracje. Jako bibliotekarz szkolny dokładnie zna Pani gusta dzieci, wie co się im podoba i wie, jak powinna wyglądać książka dla dzieci. Czy dlatego właśnie założyła Pani własne wydawnictwo? Czy po prostu nie udało się Pani znaleźć wydawcy swoich pomysłów?
- Praca bibliotekarza ułatwiła mi pisanie wierszy, a następnie wydanie książek. Częstymi bywalcami biblioteki były właśnie najmłodsze dzieci. Doskonale więc wiedziałam, po jakie książki sięgają ci czytelnicy. Moje wiersze mają rytm i rym, dzięki czemu łatwo wpadają w ucho i pozostają w pamięci. Poza tym dożo można się z nich nauczyć. Są to wiersze edukacyjne. W książkach dla dzieci powinna być przewaga ilustracji nad treścią. Bardzo ważna jest także wielkość druku. Włożyłam wiele wysiłku, aby moje książki były starannie wydane pod każdym względem. Są bogato i pięknie ilustrowane, wydrukowane na kredowym papierze i oprawione w twardą okładkę. Ilustracje wiernie odzwierciedlają zawarte w wierszach treści. Pragnę nadmienić, że nie musiałam długo i daleko szukać ilustratorów. Spośród wielu utalentowanych plastycznie uczniów Zespołu Szkół w Starej Łubiance wybrałam Wiktorię Przydatek, która zilustrowała książkę „Recepta na zdrowie”. Natomiast książki „Wiersze, które uczą przyrody” oraz „O misiach i o niedźwiadkach” zilustrowała Agata Żychlińska, absolwentka tejże szkoły, aktualnie studentka Wydziału Malarstwa ASP we Wrocławiu. Wybranie uczennic do zilustrowania moich książek jest jedną z form promowania młodych talentów.
   Sporo czasu zajęło mi szukanie wydawnictwa, które chciałoby wydać moje wiersze. Wysyłałam do wielu, mniej i bardziej znanych, wydawnictw, ale nie udało się. Prawdę mówiąc wydawnictwa wolą autorów już znanych. Nie odmówiło mi Wydawnictwo MEDIA ZET Zuzanna Przeworska z Piły. Właśnie tam wydałam książkę „Recepta na zdrowie”, która była moim debiutem literackim.
   Jako, że byłam bibliotekarzem nie obce były mi sprawy związane z powstawaniem i wydawaniem książek. Za namową i dużym wsparciem moich córek postanowiłam założyć własne wydawnictwo. Nazwę PLISZKA i logo wymyśliła córka Joanna, a Dorota prowadzi sprawy księgowe. Joanna jest również redaktorem wydania i prowadzi stronę internetową. Moje książki były drukowane w Pile. To mi umożliwiło stały kontakt i śledzenie poszczególnych etapów ich powstania. Jestem bardzo zadowolona z podjęcia decyzji o założeniu wydawnictwa. Pisząc i wydając swoje książki wszystko miałam w zasięgu ręki - począwszy od ilustratorek, a kończywszy na druku. Okazuje się, że w ludziach z naszego najbliższego otoczenia tkwi olbrzymi potencjał i należy się tylko dobrze rozejrzeć, zaczynając od własnej rodziny.

Czy w planach jest już kolejna książka?
- Chociaż już nie jestem aktywna zawodowo, to nadal spotykam się z dziećmi. Jestem zapraszana do szkół, przedszkoli i bibliotek. Dzieci stanowią najwspanialsze audytorium. Są szczere, aktywne i bardzo dociekliwe. Po tych spotkaniach zawsze stwierdzam, że właśnie dla takich chwil warto pisać dla dzieci. Dzieci czekają na następną książkę. Prawdę mówiąc, wiersze już napisałam. Jeżeli uda mi się zrealizować mój plan, to tematem książki będzie przyroda. Tym razem na wesoło.

Ostatnio zmienianyśroda, 06 maj 2015 21:41
  • Oceń ten artykuł
    (6 głosów)
  • Dział: Rozmowy
  • Czytany 5879 razy

Skomentuj

Powrót na górę