Michał Koralewski: Chwytam ulotne chwile

Z Michałem Koralewskim, pasjonatem fotografii mobilnej, założycielem Grupy Entuzjastów Fotografii Mobilnej "Mobilni" rozmawia Izabela Wielicka.

W ubiegłym roku otrzymałeś drugą nagrodę i trzy wyróżnienia w konkursie dla amatorów fotografii mobilnej Mobile Photo Awards 2013. Właśnie ogłoszono wyniki tegorocznej edycji i okazało się, że Twoje zdjęcia również zostały wyróżnione. Gratuluję. Opowiedz trochę o tym konkursie.
- To największy i najważniejszy konkurs fotografii mobilnej na świecie. Startują w nim miłośnicy zdjęć zrobionych komórką z kilkudziesięciu krajów całego świata. Za ideą The Mobile Photography Awards stoi Daniel Berman, jeden z najbardziej wpływowych pionierów fotografii mobilnej, autor albumów fotograficznych, a także reżyser doskonałych filmów dokumentalnych dla Discovery Channel. W pewnym momencie swojej fascynacji fotografią mobilną postanowił zająć się promocją najlepszych artystów tego gatunku. Zorganizował ogólnoświatowy konkurs fotograficzny, a najlepsze zdjęcia z tego konkursu wystawił w kilku dużych galeriach sztuki w Nowym Jorku, San Francisco i innych miastach. Dla fotografów mobilnych, takich jak ja, to jedna z najbardziej prestiżowych imprez tego typu. Zostać docenionym przez jury, złożone ze znanych fotografów i zobaczyć potem swoje zdjęcie w nowojorskiej galerii – to wielka radość i duża motywacja do dalszej pracy.

Fotografia mobilna – brzmi bardzo fachowo i trochę tajemniczo. Okazuje się, że to nic innego jak fotografowanie telefonem komórkowym, prawda? Każdy posiadacz komórki może robić takie zdjęcia?
- Telefon komórkowy to tylko narzędzie, które wykorzystujemy do uchwycenia tzw. ulotnej chwili. Podobnie jak w przypadku dużych aparatów cyfrowych - im lepszy sprzęt, tym mamy szansę lepiej odwzorować kolory, uchwycić więcej szczegółów czy łatwiej złapać ostrość. Ale to są tylko sprawy techniczne - ważne, ale nie najważniejsze w fotografii. Powiedzmy sobie szczerze - to fotograf robi zdjęcie, a nie jego aparat. Najlepszy sprzęt nic nie da, jeśli fotograf nie potrafi złapać dobrego kadru.  Wspomniany wcześniej Daniel Berman powiedział kiedyś ważne słowa, które tłumaczą nieco naszą fascynację fotografią mobilną: „Jeśli rozdasz sto milionów gitar akustycznych, z pewnością znajdziesz kilku wspaniałych piosenkarzy i błyskotliwych muzyków. Dokładnie to samo uczynił smartfon”. Dzięki upowszechnieniu smartfonów i udoskonalaniu wbudowanych w nie aparatów fotograficznych powstała przestrzeń, w której mogą się odnaleźć zarówno profesjonalni fotografowie jak i zwykli ludzie, którzy nigdy wcześniej nie robili zdjęć, nie pasjonowali się fotografią, aż nagle odkryli w sobie potencjał i zdolności twórcze.  

W Polsce zdjęcia wykonywane aparatem telefonicznym długo nie były traktowane poważnie. Ludzie zwykle robią zdjęcia komórką w celach praktycznych, użytkowych – dla siebie. Dziś fotografia mobilna  staje się jedną z dziedzin sztuki.   Takie zdjęcia  w niczym nie ustępują fotografii tradycyjnej.
- Nie ustępują, bo też nie ma powodu, dla którego miałoby tak być. Znając dobrze swoje narzędzie pracy, znając jego atuty i ograniczenia i mając wyobraźnię, można stworzyć prawdziwe arcydzieło, niezależnie od tego, czy korzysta się z lustrzanki, aparatu kompaktowego czy smartfona. Telefon komórkowy wygląda niepozornie i wśród wielu ludzi budzi uśmiech politowania, ale sprawdza się doskonale wszędzie tam, gdzie potrzeba zrobić zdjęcie szybko i dyskretnie. Spróbuj wyciągnąć lustrzankę z dużym obiektywem gdzieś w tłumie na ulicy – od razu zauważysz jak ludzie omijają Cię łukiem. Widok aparatu fotograficznego wywołuje w nas lęk i niechęć. Smartfon jest tak powszechny, że ludzie nie zwracają na niego uwagi, dzięki czemu można dyskretnie zrobić zdjęcie na ulicy, nie burząc jej atmosfery. O tym samym mówił Damon Winter, fotoreporter wojenny, zdobywca nagrody Pulitzera, który cztery lata temu fotografował żołnierzy amerykańskich, patrolujących afgańskie wsie. Jeden z jego fotoreportaży zdobył nagrodę w międzynarodowym konkursie dla reportażystów, a został zrobiony przy pomocy iPhone’a [2]. W komentarzu Damon wyjaśniał, że wiele ze zdjęć, które pokazał, nigdy by nie powstało, gdyby zamiast smartfona miał w ręku lustrzankę cyfrową. Smartfon nie wzbudza takiego lęku w bohaterach kadru. Takich przykładów mógłbym podac więcej, ale zamiast tego polecam zapoznać się z fotografią takich wspaniałych artystów jak Richard „Koci” Hernandez (kolejny zdobywca Pulitzera), Greg Schmigel czy Thomas Kakareko. Smartfon w odpowiednich rękach to potężne narzędzie.

Na  Zachodzie dużo wcześniej zafascynowano się fotografią mobilną. W Polsce dopiero niedawno  zaczęło się budzić zainteresowanie nią i to, w dużej mierze, za Twoją sprawą.  Nagrodzone w ubiegłorocznej edycji Mobile Photo Awards Twoje zdjęcie przedstawia zimowy krajobraz Koziegłów, podpoznańskiej wsi w której mieszkasz. Gmina wykorzystała ten fakt. Stałeś się sławny, ale nie tylko w lokalnej społeczności. Twój ubiegłoroczny, olbrzymi sukces odbił się szerokim echem w największych polskich mediach. Polacy zachwycili się Twoimi zdjęciami. Zorganizowano Ci wystawę, gratulowano. Zaproszono Cię do udziału w innych konkursach fotograficzny – już jako jurora. Zaczęto w Polsce głośno mówić o fotografii mobilnej.  
- Dziękuję bardzo za miłe słowa, ale opinia o mojej „sławie” jest nieco przesadzona. Owszem, pokłosiem zdobycia nagrody była wystawa moich prac, która odbyła się w Czerwonaku i Poznaniu oraz organizacja dużego ogólnopolskiego konkursu fotografii mobilnej. Przede wszystkim jednak dla mnie była to duża motywacja do działania i wskazówka, że właśnie nadchodzi w Polsce czas na popularność tego typu fotografii.

Ten Twój sukces był dla Ciebie impulsem, by zrobić coś jeszcze. Założyłeś grupę Entuzjastów Fotografii Mobilnej.
- Tak, z założenia grupy „Mobilni” i jej działalności jestem bardzo dumny. Grupa została założona w maju ubiegłego roku  przez trzy osoby – Joasię Lemańską (również laureatką Mobile Photo Awards), Łukasza Gurbiela (założyciela bloga Fotokomorkomania.pl) i mnie. Krótko potem dołączyły do nas kolejne osoby – Damian Nowosadzki, Rafał Piotrzkowski i Paweł Ratajczak. W sześcioosobowym składzie zaczęliśmy promować polską fotografię mobilną i wyszukiwać interesujących przedstawicieli gatunku. W ten sposób dołączyli do nas Wojtek Papaj i Gosia Radziszewska. Od samego początku istnienia grupy staramy się nawzajem się inspirować i motywować do rozwoju naszych umiejętności fotograficznych, ale równie mocno zachęcamy fotografów spoza grupy do udziału w naszych akcjach, konkursach i zabawach. Jedną z takich akcji jest „Mobilny tydzień”, czyli przegląd najlepszych fotografii mobilnych publikowanych w Internecie. Przez 9 miesięcy trwania akcji uczsetnicy przesłali do nas ponad 13.000 zdjęć. Cieszy nas to, że z miesiąca na miesiąc te zdjęcia są coraz ciekawsze i coraz lepiej wykonane. W styczniu zorganizowaliśmy dużą wystawę zdjęć, wyróżnionych przez nas w ramach akcji „Mobilny tydzień”. Pokazaliśmy 150 zdjęć wykonanych przez 79 autorów z całej Polski. Wielu z nich pojawiło się na wernisażu, dzięki czemu mogliśmy się wzajemnie poznać i porozmawiać o naszej fotograficznej pasji. Uważam to za duży sukces.

Ile osób liczy dziś Wasza grupa. Jakie są jeszcze inne Wasze działania?
- W tej chwili grupa liczy 17 osób. Pochodzimy z różnych stron Polski – Poznania, Krakowa, Gdańska, Nowego Sącza, Sosnowca, Torunia, Warszawy i innych miast, ale mamy w swoich szeregach także Polaków, którzy mieszkają zagranicą – we Francji i Szwajcarii. Choć dzielą nas duże odległości, udaje nam się spotykać, dyskutować o naszej pasji i organizować wystawy i akcje promujące fotografię mobilną w Polsce. Oprócz wspomnianego wcześniej „Mobilnego tygodnia” i wystawy w Murowanej Goślinie, prowadzimy także dwie inne akcje – „Mobilni wybrali!”, w której przedstawiamy sylwetki najlepszych polskich entuzjastów fotografii mobilnej oraz „Akcję Fotokreację”, w ramach której zachęcamy uczestników do próby edycji wybranego jednego zdjęcia. To bardzo fajna zabawa, wyzwalająca kreatywność i pomagająca lepiej poznać możliwości aplikacji fotograficznych, z których uczestnicy korzystają na co dzień. Z innych naszych działań warto wymienić organizację wystaw fotograficznych - we wrześniu ubiegłego roku w poznańskim Starym Browarze, w styczniu w Murowanej Goślinie, szykujemy się obecnie do kolejnej, międzynarodowej w zamku w czeskim Holesov, która odbędzie się w marcu. Ogłaszamy konkursy z cennymi nagrodami, a w najbliższym czasie bierzemy udział w Wielkopolskim Festiwalu Fotografii im. Ireneusza Zjeżdżałki oraz wykładach o fotografii mobilnej w ramach Kolskich Spotkań Fotograficznych. 

W tym roku w konkursie Mobile Photo Awards 2013, oprócz Twojego zdjęcia, zostały wyróżnione także zdjęcia czterech innych osób z Waszej grupy. Jest to więc także i Twój ogromny sukces jako jej założyciela. Miło słyszeć, że prace  Polaków zostały zauważone i docenione w wielkim świecie.
- Wyniki ostatniej edycji Mobile Photography Awards to ogromny sukces dla naszego kraju. W sumie nagrodzono i wyróżniono siedmiu fotografów z Polski, z czego pięciu to członkowie grupy „Mobilni”, a szósty jest jedną z tych osób, które przedstawialiśmy w ramach akcji „Mobilni wybrali!” Widać, że z roku na rok pozycja Polaków w fotografii mobilnej rośnie, że mamy coraz więcej autorów fantastycznych zdjęć i że w porównaniu do krajów, gdzie fotografia mobilna jest dużo bardziej popularna, nie mamy się czego wstydzić. Zresztą Mobile Photo Awards to nie jedyny sukces, który udało nam się osiągnąć. Polacy zdobywają wyróżnienia w IPPAwards (kolejny wielki konkurs fotografii mobilnej) i są doceniani przez najlepszych fotografów, pionierów fotografii z komórki z całego świata, takich jak Greg Schmigel, Bob Weil, Joanne Carter, Emil Pakarklis, Glyn Evans, Marty Yawnick i innych.

Grupę Mobilnych tworzy zespół fantastycznych, niezwykle kreatywnych osób. Jakie macie najbliższe plany?
- W marcu jedziemy na wystawę do Czech. Zostaliśmy tam zaproszeni przez naszych przyjaciół z grupy Opojeni, którzy w mieście Holesov pokażą 100 swoich fotografii mobilnych, wydrukowanych i powieszonych na ścianie galerii zabytkowego zamku. My pokażemy tam 22 nasze zdjęcia i – mam nadzieję – nawiążemy dalszą współpracę z tymi przesympatycznymi Czechami. W maju bierzemy udział w prestiżowych Kolskich Spotkaniach Fotograficznych, gdzie prowadzimy dziewięćdziesięciominutowy wykład o fotografii mobilnej. Następnie we wrześniu jedziemy prawie całą grupą do Berlina, żeby spotkać się z Thomasem Kakareko, jednym z najlepszych fotografów mobilnych na świecie, który zgodził się oprowadzić nas po swoim mieście. Oczywiście bierzemy nasze smartfony i zamierzamy wrócić stamtąd z całą wielką galerią zdjęć :) Być może powstanie z tego kolejna wystawa. A w październiku bierzemy udział w Wielkopolskim Festiwalu Fotografii im. Ireneusza Zjeżdżałki, ale o tych planach na razie nie mogę jeszcze mówić.

Co byś radził osobom, które również chciałyby się zająć fotografią mobilną? Jakie masz dla nich wskazówki, porady? O czym powinni wiedzieć? Co wziąć pod uwagę?
- Fotografią mobilną można się zająć niezależnie od tego czy jest się profesjonalnym fotografem, czy dopiero się zaczyna swoją przygodę ze zdjęciami. 
 Nie potrzeba do tego drogiego sprzętu ani dodatkowych obiektywów. Wystarczy pierwszy lepszy smartfon, prosta aplikacja do poprawiania kadru i głowa pełna pomysłów. Trzeba wyjść z domu i zacząć fotografować: przyrodę, miasto, ludzi, krajobrazy – to, co sprawia największą przyjemność – i pamiętać, że pierwsze 10.000 zdjęć nadaje się zwykle do kosza. Potem jest już coraz lepiej :)

Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów Tobie i całej Grupie "Mobilni".

Więcej zdjęć Michała Koralewskiego można zobaczyć tutaj:

http://www.flickr.com/photos/mkoralewski/
http://instagram.com/michal_koralewski#

Ostatnio zmienianypiątek, 13 luty 2015 18:38
  • Oceń ten artykuł
    (3 głosów)
  • Dział: Rozmowy
  • Czytany 9454 razy

1 Komentarz

  • sollyth

    sollyth

    Link do komentarza niedziela, 02, marzec 2014 09:36

    O, ciekawy wywiad Michale :). Dzięki za wspomnienie o Fotokomórkomanii!

    Łukasz Gurbiel

Skomentuj

Powrót na górę