Wielkie postaci na szlakach Puszczy Zielonki

Puszcza Zielonka i jej okolice, to wspaniałe miejsce na grzyby, ryby, rowery lub pikniki. Chętnie tam jeździmy, by odpocząć po ciężkich trudach codziennych obowiązków. Większość z nas jednak nie wie, że puszcza ta gościła naprawdę wiele osobistości. Chadzając po lesie, nie zdajemy sobie sprawy, że być może stąpamy tymi samymi ścieżkami, co Napoleon Bonaparte czy Adam Mickiewicz.

   Te zalesione tereny nie sprzyjały wydarzeniom historycznym - były słabo zurbanizowane i zamieszkałe. Próby zasiedlenia w głębi puszczy nie udawały się. Wioski i miasteczka, w wyniku ciągłego zmieniania się właścicieli i polityki szlachty, podupadały. Zmieniło się to trochę dopiero po kolonizacji olęderskiej, która przyczyniła się do wyrębu wielkich połaci lasów pod rolnictwo. Gleby te jednak, po kilku sezonach, stawały się jałowe hamując raczkujące rolnictwo.
   Wracając do tematu... Najsłynniejszą osobą, która gościła na terenach północno-wschodnich od Poznania był Napoleon Bonaparte. Zajmę się nim jednak później, ponieważ prawo pierwszeństwa przyznaję naszemu narodowemu wieszczowi.
   Adam Mickiewicz przybył do Wielkopolski w 1831 roku, aby dalej przedostać się do Królestwa Polskiego i walczyć w wojnie polsko-rosyjskiej i wziąć udział w Powstaniu Listopadowym. W Wielkim Księstwie Poznańskim, pod fałszywym nazwiskiem, odwiedził wiele pałaców i dworków. Opiszę jego pobyt w Budziszewku. Tu, 26 września, Mickiewicz został ojcem chrzestnym kilkuletniej córki Konstancji i Józefa Łubieńskich - właścicieli majątku. Była to przepiękna uroczystość, będąca okazją do zjazdu okolicznej szlachty. Tu także, kochający życie poeta, wdał się w burzliwy romans z piękną Konstancją. To właśnie ona, przez niektórych historyków literatury, uważana jest za pierwowzór sławnej Telimeny z "Pana Tadeusza". Rzecz to bardzo prawdopodobna. Mickiewicz po wyjeździe do Drezna dotarł w końcu do Królestwa, ale nigdy już nie ujrzał ukochanej ojczyzny, ale w pamięci miał obraz Wielkopolski, która bardzo go oczarowała. I choć akcja poematu dzieje się na Litwie, to w "Panu Tadeuszu" można znaleźć sporo śladów pobytu Mickiewicza w naszym regionie. Mąż Konstancji zakończył płomienny romans żony, grożąc Mickiewiczowi pojedynkiem , a swojej połowicy rozwodem.
   Dwadzieścia pięć lat wcześniej stacjonował w Poznaniu Napoleon. Dla rozrywki i zabicia czasu cesarz, wraz z kilkoma zaufanymi ludźmi, odbywał rajdy w okolicach miasta. Podczas takiego wypadu, 13 grudnia, w towarzystwie generałów francuskich i młodzieży polskiej, przeprawił się przez Wartę w okolicach Radojewa. Tak na marginesie.... Rozmawiałem kiedyś z pewnym starszym panem, który twierdzi, że o Umultowie i Radojewie wie wszystko. Powiedział mi, że pod rzeką istnieje tunel, wybudowany na zlecenie późniejszego właściciela Radojewa von Treskowa, który prowadzi do Owińsk. Wracając do Napoleona, jego uwagę zwrócił Dezydery Chłapowski - znany ze swych zasług generał, gospodarz i prekursor pracy organicznej. Ponoć Chłapowski, jako jedyny z całej grupy, wykrzyknął słowa: "Polak przejedzie wszędzie !" i ruszył, pokonując błota i wskazując cesarzowi drogę. Ach! Jakiż to musiał być widok! Wielki wódz w pełnym galopie na swym pięknym rumaku, który "stalowymi" kopytami rozbryzgiwał wodę naszej rzeki. No... może trochę podkoloryzowałem, bo przeprawili się zwyczajnie - na działającym w tamtym czasie promie. Cóż, w grudniu woda w rzece jest trochę zimna. Cesarz udał się do klasztoru zaprojektowanego przez Ferrariego, który może nie był aż tak bardzo wybitnym architektem, ale przyznać trzeba, że jego nazwisko robi wrażenie. Tu ponoć na cesarzu próbowano dokonać zamachu. Sprawcami mieli być, obdarowani hojnie przez zleceniodawców, dwaj Niemcy i Polak, który jednak w ostatnim momencie się opamiętał i do zamachu nie doszło. Jedna z legend głosi też, że w 1813 roku, wycofujące się wojsko napoleońskie - wyczerpane i okrążone w okolicach wsi Studzieniec - ukryło wielki skarb zrabowany na terenach Rosji. Skarbu nigdy nie odnaleziono, a więc heja wykrywacze metali w dłoń i w teren! Może do Was szczęście się uśmiechnie.
   Napoleon nie był jedynym cesarzem, odwiedzającym tereny puszczy. W 1909 roku do wsi Trojanowo, leżącej tuż przy Murowanej Goślinie, zawitał niemiecki cesarz Wilhelm II. Celem jego wizyty były wielkie manewry wojskowe z aeroplanami, balonami zwiadowczymi, a nawet sterowcami - zeppelinami. Ponieważ w tamtym okresie kolej docierała tylko do Murowanej Gośliny, specjalnie dla cesarza zbudowano nitkę toru kolejowego prowadzącą w pobliże pól i łąk trojanowskich, na których odbywały się te manewry. A więc jak na cesarza przystało - Wilhelm - leniuszek oglądał manewry ze swego luksusowego wagonu - saloniku, popijając zapewne jakieś wyśmienite reńskie wino.
   Chciałbym tylko nadmienić jeszcze w dużym skrócie o Andrzeju Reju - właścicielu miasta Skoki. Andrzej Rej był starostą libuskim, posłem Rzeczypospolitej do Anglii, sekretarzem i pokojowcem Władysława IV Wazy, ale najbardziej znany był z tego, iż był wnukiem wielkiego Mikołaja Reja - autorem słów: "A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają".
 Za panowania Andrzeja Reja miasto przeżywało wspaniały okres: rozwijało się rzemiosło, osadnicy zwolnieni byli przez kilka lat z podatków i mogli korzystać z dóbr lasów królewskich, panowała swoboda wyznaniowa. Niestety wnuk poety opowiedział się po stronie króla szwedzkiego w słynnym potopie. Po zakończeniu wojny nałożono na miasto wysoką kontrybucję i miasto podupadło.
   Tradycyjnie już miejsca na kartkach brak, a wielu bardziej i mniej znanych, znaczących, bohaterskich i niezwykłych ludzi zawitało na piękne tereny Puszczy Zielonki. Wspomnę jeszcze o słynnym rycerzu Kiszce - ulubieńcu króla Kazimierza Wielkiego. Z Wągrowca pochodził ksiądz Jakub Wujek, a z Murowanej Gośliny wielki hellenista Bonawentura Graszyński. Wielki etnograf Oskar Kolberg zachwalał browar z tegoż miasta. U Maksymiliana Jackowskiego wielkiego działacza społecznego i politycznego gościła legendarna aktorka Helena Modrzejewska.
   Kicin natomiast szczyci się tym, że w latach 1564-1574, stanowisko proboszcza tutejszej parafii - jako prepozyt kapituły katedralnej -pełnił sam Jan Kochanowski. Co prawda funkcje duszpasterskie i administracyjne pełnił on wyłącznie za pośrednictwem swoich wikariuszy i osobiście nigdy nie był ani w Poznaniu, ani w Kicinie.    

***          

   
W dzisiejszych czasach też kilku "sławnych" polityków i celebrytów odwiedziło Puszczę Zielonkę, ale jakie to smutne, że to już nie te romantyczne postacie co kiedyś...

Ostatnio zmienianysobota, 16 maj 2015 14:00
  • Oceń ten artykuł
    (3 głosów)
  • Dział: Felietony
  • Czytany 4563 razy

Z wykształcenia informatyk, na co dzień zajmuje się prowadzeniem sklepu wędkarskiego. Uwielbia kontakt z przyrodą. Wędkuje, chodzi po łąkach, lasach i obserwuje naturę. Dzięki dużej cierpliwości i wrażliwości, dostrzega to co umyka innym. Swoje niezwykłe spotkania z przyrodą - z dużym powodzeniem - zatrzymuje w fotograficznym kadrze. Wspaniały gawędziarz. Chętnie dzieli się swoją wiedzą, doświadczeniem i wrażeniami na łamach poznańskiego pisma "Tu Naramowice", ogólnopolskiego czasopisma "Poznaj Swój Kraj" oraz na portalu wielkopolska-country.pl, zarażając innych swoją przyrodniczą i turystyczną pasją.

Więcej w tej kategorii: « Ku niebu Puszcza pełna skarbów »

Skomentuj

Powrót na górę
Nasz portal wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies w zakresie odpowiadającym konfiguracji Twojej przeglądarki. Więcej o naszej Polityce prywatności