Drzewa pomnikowe w Wielkopolsce … tak od serca i z przymrużeniem oka

Drzewa... mijamy je codziennie na swej drodze, często nie zwracając na nie uwagi. Ja nie potrafię przejść obok nich obojętnie. Jadąc samochodem, lubię patrzeć szczególnie na te najokazalsze i wyobrażać sobie, jakie tajemnice kryją, jakich wydarzeń były świadkiem. Lubię też odgadywać ich wiek. Kocham odkrywać pomnikowe, zapomniane stare dęby, cisy, klony, wiązy, kasztanowce, graby czy lipy, które rosną samotnie gdzieś w głębi starego lasu. Kiedy znajdę takie drzewa, zawsze staram się czegoś o nich dowiedzieć z Internetu i przewodników, ale takich informacji jest bardzo mało. Czasami udaje mi się jednak poznać jakieś ciekawe, związane z nimi, historie.

   Chodząc samotnie po lasach, napotkawszy jakieś stare i interesujące drzewo, nie ma siły - muszę je dotknąć. Obejmuję je i przykładam ucho do jego kory. Nie wiem czy to autosugestia, wyobraźnia, a może moje wariactwo, ale czuję wtedy pulsujące życie, które płynie z jego wnętrza. Gdy moja ręka styka się z drzewem, to wyczuwam łączącą mnie z nim jakąś tajemniczą więź, nić porozumienia, wzajemny szacunek. Słyszę jego szept. Wiem, że chce mi coś powiedzieć, ale ja nie jestem w stanie tego zrozumieć...
   Zdradzę Wam dziś miejsca, w których kilka takich starych świadków naszej historii rośnie sobie dumnie, królując i pilnując lasu jak swego państwa. Odnajdźcie je, przytulcie, dotknijcie. Kto wie, może poczujecie to samo, co ja...

   Dąb Mickiewicza
Zacznę od starego dębu o obwodzie 670 cm, który rośnie przy drodze Poznań-Wągrowiec, obok wsi Sławica. Pamięta on czasy, gdy Polska stłamszona przez zaborców, próbowała powstać z kolan. Drzewo to, jak głoszą stare opowieści, dawało w upalne dni ukojenie w cieniu samemu Mickiewiczowi. Wieszcz, będąc w gościnie u Łubieńskich w Budziszewku, przejeżdżał czasami tędy podczas wycieczek konnych i odpoczywając pod rozłożystymi konarami drzewa, natchniony widokami pięknej Wielkopolski, spisywał pierwsze notatki do "Pana Tadeusza". A kto wie, może też składał pod tym starym dębem namiętne pocałunki na, czerwonych jak poziomki i słodkich jak leśne maliny, ustach pięknej Konstancji Łubieńskiej. Nie jest przecież tajemnicą, że poeta przeżył z nią krótki, aczkolwiek płomienny romans. Dąb jest w niesamowicie dobrej kondycji. Wiosną wypuszcza tysiące zdrowych i soczystych liści, natomiast jesienią mieni się różnymi odcieniami kolorów czerwieni, żółci, pomarańczy i brązu. Darzę wielkim sentymentem to drzewo. Za czasów szczęśliwego dzieciństwa, toczyłem wokół niego zażarte bitwy z Indianami, zbójcami, piratami i innymi różnymi typami spod ciemnej gwiazdy, chroniąc moje niewyobrażalne skarby, zakopane pod tymże dębem. Na wysokości około dwóch metrów znajduje się wielka dziupla, w której mieszkały, a może nawet mieszkają do dziś, sowy. Pamiętam, jak z kolegą, chciałem się dostać do tej dziupli. Byłem pewny, że w jej środku, ponad 150 lat temu ukrył skarb grasujący po okolicach zbój Zagacz, Jego ulubionymi kryjówkami zrabowanych skarbów były właśnie dziuple w starych drzewach. Kiedy wdrapawszy się po plecach kolegi, osiągnąłem już wysokość dziupli, nagle wyleciała z niej przepłoszona sowa, a ja cały wystraszony spadłem z łomotem. Zwiewaliśmy ile sił w nogach. Ta przygoda zniechęciła mnie dość mocno do dalszych poszukiwań zbójeckich skarbów w dziuplach.

   Kasztanowa aleja
Kilometr dalej, przy zjeździe do wioski o zabawnej nazwie Gać, ciągnie się wspaniała aleja ze starymi kasztanowcami. Tu trzeba pojawić się pod koniec września z wiklinowym koszem, do którego nazbierać można duże i błyszczące kasztany. Z nich potem powstają, przynajmniej w moim domu, fantastyczne figurki: koni, wilków, jeży, żyraf, węży czy żółwi, wykonane przez dzieci. Świetna zabawa łącząca rodzinne więzi murowana! Niestety, jak większość kasztanowców, tak i te są schorowane.

   Dęby w leśnej gęstwinie
Jadąc kasztanową aleją, mijamy po drodze dawną leśniczówkę i docieramy do ostrego zakrętu. Skręcamy w przeciwną stronę - w prawo. Dalej jedziemy wzdłuż ogromnej polany zwanej Łąkami Gackimi. Żerują na niej żurawie, pasą się sarny i daniele, lisy próbują zapolować na skoczne zające, a jesienią w podmokłych trzcinowiskach gody odbywają szlachetne jelenie. Wreszcie docieramy do lasu. Po prawej stronie od drogi stoją, ukryte w lesie, trzy imponujące dęby. Nie mają imion, ale moja wyobraźnia kazała mi nazwać je imionami trzech muszkieterów - bohaterów jednej z moich ulubionych powieści. Latem nie sposób dostrzec tych drzew wśród gęstej i bujnej roślinności. Najlepiej odnaleźć je jesienią lub zimą. Kiedy liści już mniej, oczom naszym ukażą się trzy straszne potwory wyłaniające się z lasu jak monstra, jakby wściekłe na to, że przerwaliśmy ich głęboki sen... Tuż za nimi znajduje się płot, chroniący pole kukurydzy przed zwierzętami, które mogą wyrządzić w takiej hodowli niemałe szkody. Na polu rośnie także kilka dębów, wcale nie mniejszych niż te w lesie. W ich konarach gniazdują wielkie ptaki drapieżne, ale nie zdradzę co to za ptaki... Odnajdźcie je sami, a na pewno zrobią na Was niezapomniane wrażenie.

   Sosna w Głęboczku
Kilka kilometrów dalej leży drwalska wieś o urokliwej nazwie Głęboczek, w której na skarpie, niedaleko starego ewangelickiego cmentarza, znajduje się uschnięta i powalona sosna o obwodzie 300 cm. Ma odsłonięty system korzeniowy. Kiedyś była nieformalnym symbolem Puszczy Zielonki. Zdarza się, że po ulewnych deszczach, woda wypłukuje z ziemi kości ludzkie, a nawet czaszki. Nie wolno wtedy ich podnosić, bo grozi to klątwą dawnych mieszkańców wsi. Wiem co mówię! Kiedyś byłem sam w tym zarośniętym cmentarzu. Nagle wiatr ustał. Zaległa przeraźliwa cisza. Nie poruszył się nawet żaden liść. Po chwili usłyszałem dziwne niezrozumiałe szepty i jęki. Włos mi się zjeżył na głowie ze strachu. Myślałem, że zaraz wyłysieję. Natychmiast postanowiłem opuścić to miejsce i to w sposób niegodny odważnemu zbójowi, czyli ... w kabanich podskokach!

   Stare wierzby przy drodze do Dzwonowa
Gdy zacząłem drugą dekadę swego życia, zamarzyło mi się, by mieć gęstą brodę. Taką jaką miewali okrutni zbójcy, o których czytałem z wypiekami na twarzy. No niestety, nie chciała rosnąć, a moje zabiegi typu: smarowanie "papy" błotem czy kilkukrotne golenie się ojcowym zestawem do golenia, nie przynosiły skutku. Dowiedziałem się sie wtedy, że w okolicach Potrzanowa grasowała słynna złodziejska rodzina Gapów, która wzorem Janosika czy Robin Hooda rabowała bogatych, oddając swe łupy biedakom. Ponoć po każdej akcji chowali skarby w konarach spróchniałych starych wierzb. Oj, co my się z kolegami nachodziliśmy po leśnych traktach, przy których owe wierzby rosły .... A taszczyliśmy ze sobą drabinę, dzięki której jako niewyrośnięci chłystkowie mogliśmy wspiąć się na okazałe drzewa i gołymi rękoma często do krwi kopaliśmy w próchnie w poszukiwaniu kosztowności. Oczyma wyobraźni widzieliśmy te perły, którymi potem obdarujemy piękne białogłowy, złote monety, za które kupimy sobie całe stosy cukierków i zabawek; diamenty, którymi tak dla hecy będziemy rzucać na podwórko z okien swych mieszkań. Niestety marzenia o szybkim wzbogaceniu się przerwał nam brutalnie pewien pan, który skutecznie i słusznie zresztą przegonił nas strasząc widłami. Kolejny plan pozyskania niewyobrażalnych skarbów wziął w łeb. Cały czas zastanawiałem się, gdzie popełniam błąd. Przecież lasy aż kipią od ilości skarbów! Piękne stare wierzby, którym na szczęście nie wyrządziliśmy większej krzywdy znajdują się na drodze leśnej ze Sławicy do Dzwonowa oraz w osiedlu działek w okolicy Jeziora Borowego.

   Świerki jak drapacze chmur
W czasach mojego dzieciństwa, do którego z uśmiechem na ustach i błyskiem w oku, często powracam, nie mieliśmy komputerów, gier, Internetu i telefonów komórkowych. Bawiliśmy się od zmierzchu do świtu na dworze często w niebezpieczne zabawy. Rojbrowaliśmy ile wlezie, ale przez to nasza kreatywność ciągle się rozwijała. No więc wtedy, jako szanujący się zbój, musiałem założyć bandę, każdy zresztą był w jakiejś bandzie. Co dość istotne, ja byłem jej hersztem. Budowaliśmy bazy, czyli: ziemianki, szałasy, domki na drzewach, Chodziliśmy po drzewach niezgorzej niż małpy. Byliśmy bardzo wysportowani, aczkolwiek jakieś kontuzje czy wypadki się zdarzały. W okolicach jeziora Książe rośnie skupisko kilkunastu świerków wysokich jak wieżowce. Zbudowaliśmy tam główną bazę. Był to domek o tak dobrej konstrukcji, że jej podstawa wisi na świerku do dziś, a minęło już około 30 lat. Pewnego razu postanowiłem wejść na wierzchołek najwyższego z tych drzew. Poszło mi to łatwo i zgrabnie. Widok na panoramę Puszczy był oszałamiający, a ja na szczycie, ponad konarami innych drzew, musiałem wzbudzać sensację wśród miejscowych ptaków. Sprawa się troszkę skomplikowała, gdy nagle przyroda przypomniała sobie, że to ona tu rządzi i postanowiła mnie dość mocno nastraszyć. Zerwał się wiatr, a nie był to jakiś spokojny zefirek, lecz mocne podmuchy. Bujało mną na wszystkie strony, a ja byłem przekonany, że trzeszczący pod moim ciężarem cienki wierzchołek drzewa w końcu pęknie i spadnę. Przyrzekłem wtedy sobie, że jeśli cało wyjdę z tej opresji, to rzucę w diabły zbójectwo i będę już zawsze grzeczny. Jak widać przeżyłem. Słowa co prawda nie dotrzymałem, aczkolwiek unikałem już wspinaczek na wysokie drzewa.

***

   Dzieląc się z Wami wspomnieniami moich dziecięcych przygód, pokazałem Wam wyjątkowe dla mnie miejsca, gdzie rosną sędziwe i okazałe drzewa. W całej Puszczy Zielonce znajduje się około 220 pomników przyrody i są to głównie drzewa, ale jest też i kilka głazów narzutowych. Wymienić muszę jeszcze kilka okazów, które koniecznie trzeba zobaczyć. W samych Owińskach znajduje się około 30 drzew pomnikowych, a największym z nich jest dąb „Bartek” o obwodzie 750 cm rosnący nad Wartą. Jest to najgrubszy dąb rosnący w okolicach Poznania, nie licząc oczywiście dębów rogalińskich. W okolicach Kobylnicy, choć nie jestem pewien czy jeszcze tam rośnie, bo już dawno temu był w kiepskim stanie, znajduje się prastary dąb. Pod jego koroną w roku 1918 nastąpiło rozwiązanie zrzeszenia harcerskiego zakazanego przez pruską policję. Niedaleko wsi Wierzenicy rośnie kilka starych dębów nad rzeką Główną o obwodzie do 4 metrów. W ich pobliżu odnaleziono kości mamuta. W Odrzykożuchu grasowali rabusie, a ich kryjówka znajdowała się przy dębie, który ma 450cm w obwodzie i ponoć pod nim zakopane są jeszcze ich łupy. W Łopuchówku, w podworskim parku rośnie dąb liczący 350 cm w obwodzie i piękne robinie akacjowe. W niedalekim Łopuchowie jest lipa (450cm), dęby (do 380cm) i stara aleja grabowa. W samym centrum Murowanej Gośliny, przed elektycznym pałacem, podziwiać możemy 700-letni cis o pięciu pniach i lipę o obwodzie 560 cm. W Karczewie, w parku krajobrazowy, znajduje się dąb (380 cm), kasztanowiec (320 cm) oraz wiąz szypułkowy (320 cm). Kowalskie to miejsce, w którym rosną trzy wspaniałe dęby (700 cm, 640 cm, 570 cm). Tak na szybko wymienię jeszcze: Pławno - dąb (390 cm), Wojnowo - dęby przy jeziorze (550 cm), Jerzykowo - dęby (660 cm, 550 cm), parasolowata sosna (270 cm), Jerzyny - dąb w parku dworskim (400 cm), Annowo - dęby i lipa drobnolistna (410 cm), Boduszewo - wiąz szypułkowy (310 cm), Trzaskowo - lipa (310 cm), Dziewicza Góra - dęby (do 410 cm), sosny (do 240 cm), Dzwonowo - jesion (320 cm).
   Oczywiście wspomniane przeze mnie drzewa to tylko niewielka część starodrzewu znajdującego się w Puszczy Zielonce. Drzew, które widziałem, które znam, jest o wiele więcej. Proszę też wziąć pod uwagę, że przy niektórych byłem wiele, wiele lat temu. Burze, wichury mogły sprawić, że część z nich została powalona i już ich w opisywanych przeze mnie miejscach może nie ma. Ale i tak warto się wybrać w te miejsca, bo każde z nich jest piękne i wyjątkowe. Myślę, że nie tylko dla mnie i z pewnością zachwyci także czytelników portalu wielkopolska-country.pl.

Ostatnio zmienianywtorek, 30 styczeń 2018 18:59
  • Oceń ten artykuł
    (0 głosów)
  • Dział: Felietony
  • Czytany 239 razy

Z wykształcenia informatyk, na co dzień zajmuje się prowadzeniem sklepu wędkarskiego. Uwielbia kontakt z przyrodą. Wędkuje, chodzi po łąkach, lasach i obserwuje naturę. Dzięki dużej cierpliwości i wrażliwości, dostrzega to co umyka innym. Swoje niezwykłe spotkania z przyrodą - z dużym powodzeniem - zatrzymuje w fotograficznym kadrze. Wspaniały gawędziarz. Chętnie dzieli się swoją wiedzą, doświadczeniem i wrażeniami na łamach poznańskiego pisma "Tu Naramowice", ogólnopolskiego czasopisma "Poznaj Swój Kraj" oraz na portalu wielkopolska-country.pl, zarażając innych swoją przyrodniczą i turystyczną pasją.

Skomentuj

Powrót na górę